piątek, 25 maja 2018

Klip MANIPULATION zapowiada niezłą rzeź!


Muzycy MANIPULATION już zaczynają promować nowy materiał. Ukazał się właśnie teledysk do utworu "Worshipers of Mirage". Numer pochodzi z nadchodzącej płyty "Mind Control Ultra".
Zapowiada się niezła RZEŹ!!!






BLACK RIVER powraca w oryginalnym składzie! Nowa płyta w 2019 roku!

Pod koniec maja rusza sesja nagraniowa trzeciej płyty zespołu BLACK RIVER! Jak zapowiadają muzycy: "zrobiliśmy kilkanaście premierowych kawałków, które zarejestrujemy podczas zbliżającej się sesji. Jesteśmy bardzo podekscytowani wspólnym graniem i energią jaka temu towarzyszy! Tytuł roboczy płyty to "BlackPunk" i z takim nastawieniem i mocą wchodzimy do studia. Następnym etapem będą koncerty ale z tym musimy jeszcze chwilę poczekać – teraz czas na płytę" (Daray).


BLACK RIVER to supergrupa, złożona z muzyków takich tuzów, jak NEOLITHIC, GEISHA GONER, BEHEMOTH, VESANIA, ROOTWATER, HUNTER czy DIMMU BORGIR. Ma na koncie dwie płyty - "Black River", wydaną w 2008 roku i "Black'n'Roll" z 2009 roku.

Skład BLACK RIVER tworzą niezmiennie: Maciej Taff - vocal, Piotr "Kay" Wtulich i Artur "Art" Kempa - gitary, Tomasz "Orion" Wróblewski - bas i Dariusz "Daray" Brzozowski - bębny. Wydawca - Mystic Productions - zapowiada premierę na pierwszy kwartał 2019 roku. O postępach zespół zamierza informować na bieżąco. Info na stronach:

czwartek, 24 maja 2018

Pomimo usilnych starań nie mamy marskości wątroby [ARCHIWALIA]


Czy jest sens przypominać historię szczecińskiego QUO VADIS? Rok 2018 to data dla nich szczególna, bo oznacza 30-lecie istnienia. W tym czasie powstało kilka świetnych płyt, a muzycy zagrali setki zajebistych koncertów. Cofnijmy się jednak do 2009 roku. Wtedy, na potrzeby debiutanckiego numeru Deathicism'zine powstał poniższy wywiad. Ze Skayą, odwiecznym liderem QUO VADIS, rozmawiałem niedługo po koncercie wieńczącym XX lat działalności.



Cześć Skaya! Po urodzinowym koncercie QUO VADIS głowy już nie bolą czy wciąż nie dopuszczacie do kaca i świętujecie dalej?
— Już odpuściło :-)
Trochę świętowaliśmy, zwłaszcza, że przyszykowałem przepyszną wódeczkę "quovadisówkę" (spiryt rozrabiany z cytryną). Ogólnie musieliśmy spiąć dupy, bo szykujemy jednocześnie nowy materiał, ale również nowe wydawnictwo dwupłytowe „XX YEARS – UNKNOWN HISTORY”, które będzie zawierało właśnie DVD z koncertem z 20-lecia + dodatki oraz audio niepublikowane wersje utworów, niepublikowane utwory, dziwne covery, remixy — generalnie takie smaczki.

Okrągłe urodziny QUO VADIS to dla Was chyba ważne wydarzenie. Jak było tym razem?
— Ważne, ważne… Nowością było to, że zaprosiliśmy do występu wszystkich dotychczasowych muzyków, więc większość zagrała. Cały koncert grany był na dwa zestawy perkusyjne — był to niezły czad. Oczywiście wcześniej graliśmy dużo prób i takie tam. Graliśmy taki fajny set od najnowszych do najstarszych. Na koniec wszyscy graliśmy "Ból istnienia", "Pretty Woman" i "Kocham Cię kochanie moje". W tzw. międzyczasie była ważna dla mnie rzecz, bo się oświadczyłem :-))))
Potem tradycyjnie wyżerka i niszczenie wątroby wspomnianą "quovadisówką" :-)

A kiedy i w jakiej formie ukaże się Wasze DVD?
— Jak wspomniałem wyżej, a powinno się ukazać najpóźniej w sierpniu.
QUO VADIS w momencie powstawania wywiadu
(fot. archiwum zespołu)

Sporo osiągnęliście w ciągu tych dwudziestu lat grania. Prowadzisz jakąś klasyfikację tych sukcesów? Twoje „Top10”.
To dobre pytanie!!! :-)
1. Fakt, że ciągle istniejemy i ciągle nas cieszy to co robimy :-)
2. BABEL
3. Koncerty w Chicago
4. Jarocin’92
5. 20-lecie zespołu
6. Fakt zagrania na większości fajnych dużych imprez (Przystanki, Metalmanie, WOŚP…)
7. Wydanie pierwszej płyty na analogu własnym sumptem
8. Kilkaset zagranych koncertów, niektóre w bardzo oryginalnych miejscach np.: w zakładzie karnym, w ładowni statku Stubnitz w Rostoku, na poruszającej się po mieście przyczepie TIR-a, w ogródku u kolegi,  na stadionie Pogoni, w kawiarni na stołach, w klubie disco i dla disco publiczności :-) i w opuszczonym kościele w Niemczech
9. Zdarzyło się, że po koncercie podszedł do mnie tatuś z synem takim 17 - 19 latkiem i mówi do mnie wskazując na syna „Skaya, spójrz przy QUO VADIS robiony” :-)))
10. Pomimo usilnych starań, że nie mamy marskości wątroby :-)

Ze „starej gwardii” w QUO VADIS jesteś już od dawna sam. Z młodymi pracuje Ci się lepiej?
— Oni wcale nie są tacy młodzi :-)))))), tylko troszkę więcej piją :-)
Ogólnie jesteśmy teraz naprawdę zgrana grupą przyjaciół. Lubimy ze sobą grać, spotykamy się też po przysłowiowych lekcjach. Obecnie mógłbym powiedzieć że jest to „DREAM TEAM”.

Traktują Cię bardziej jak ojca, brata czy raczej to Ty przy nich jesteś jak „młody bóg”? hehe
— OJCIEC DYREKTOR zdecydowanie :-)))
Ja jedynie spinam organizacyjnie wątki. Muzycznie jest pełna demokracja. Taki podział ról jest skuteczny, co myślę potwierdzi się na najnowszej płycie.

A jak to było z klawiszowcem Balu? Czemu musiał odejść?
— W sumie to przez dłuższy okres czasu pojawiały się między nami spięcia, niesnaski, niedomówienia. Jak już przelała się czara goryczy przeprowadziłem z nim męską rozmowę. Wtedy on podjął męską decyzję, że w takim razie nie widzi dalszej współpracy. Nam nie pozostało nic innego jak uszanować jego decyzję.

Rozmawialiście z Kanadyjczykami z QUO VADIS o prawach do nazwy?
— Absolutnie nie. Ja nawet jestem fanem tamtego QUO VADIS. Marzy mi się, żeby zorganizować taka trasę po Polsce QUO VADIS TOUR, żeby zagrały same zespoły QUO VADIS :-)))))
Nie wiem czy czasem nie jest jeszcze serbski QUO VADIS :-))))
To byłby czad!

QUO VADIS A.D. 2009 (fot. archiwum zespołu

Wy zdaje się osobiście poznaliście Henia Sienkiewicza więc w razie problemów chyba wstawiłby się za rodakami hehe
— Tak, tak — jesteśmy w stałym kontakcie! :-)

I słusznie, bez niego nie byłoby Was hehe
Janusz Merz powrócił! Kiedyś sporo Wam pomagał. Teraz tez zdaje się macza palce przy promocji QUO VADIS... Jaką rolę mu powierzyłeś?
— Chciałbym żeby zajmował się promocją zespołu za granicą, za pośrednictwem internetu rzecz jasna, ale pełną parą będzie mógł ruszyć z nowym materiałem, który będzie w wersji anglojęzycznej. Niestety jest to bariera i coś z tym trzeba zrobić.

Co sądzisz w ogóle o reaktywacji zespołów, z którymi zaczynaliście? ARMAGEDON, THRASHER DEATH czy choćby INHUMAN OBSESSED. Podobno nawet IMPERATOR szykuje się do powrotu. Masz może jakiegoś własnego „faworyta” z tamtych lat, którego Ci brakuje...?
— Przyjaźnimy się z THRASHER DEATH, więc jest mi bliski sercu ten zespół. Cieszę się z tych reaktywacji, bo może jak się gdzieś spotkamy to upijemy się wspólnie i powspominamy stare czasy. Jak napisałeś, że IMPERATOR się reaktywuje to przypomniała mi się taka scenka jak kiedyś wspólnie graliśmy jakiś koncert i basista Mefisto chodził taki podminowany i wygłosił głęboką, złotą myśl, która funkcjonuje u nas do dzisiaj „Coś mnie wkurwia, ale nie wiem jeszcze co”… Trzymam za nich kciuki!

Wciąż aktywnie kibicujesz Pogoni! Znajdujesz jeszcze czas żeby chodzić na mecze? Dalej u Was tak kolorowo na stadionie?
— Tak, kibicuję. Nawet skomponowałem HYMN dla Klubu pod tytułem „MY PORTOWCY”. Teraz kiedy Pogoń awansowała do pierwszej ligi mam nadzieję, że frekwencja będzie większa i kiedyś usłyszę ten hymn z kilkunastu tysięcy gardeł :-)

Kiedy nowa płyta? „Babel” nagraliście przecież już jakiś czas temu.
— Praca nad nagrywaniem skończy się pod koniec listopada, więc na początku przyszłego roku powinna się ukazać. Bębny właśnie kończymy nagrywać.

Czego można życzyć QUO VADIS na przyszłość? Dotrwasz z zespołem do jego „czterdziechy”? hehe
— Żeby wątroby i nerki wytrzymały. Zrobię wszystko żeby dotrwać :-)

Ok. To już jakby koniec... Mocno Cię zmęczyłem?
— Coś Ty, fajowo było. Zwłaszcza pytanie o TOP 10!

środa, 23 maja 2018

Druga odsłona Torture Fest już w czerwcu

Gospodarzami Torture Fest 2018 są w tym roku zespół TORTURE OF HYPOCRISY i olsztyński klub Nowy Andergrant. Druga edycja festiwalu odbędzie się 16 czerwca. Na uczestników czeka mała niespodzianka - pierwsze 20 osób otrzyma upominek od organizatora.


16 CZERWCA
OLSZTYN - NOWY ANDERGRANT - KOŁOBRZESKA 32
START 18:00
CENA BILETU: 20 PLN

TORTURE OF HYPOCRISY (Mikołajki, industrial groove/death metal)
Warmińsko-mazurska grupa groove/death metalowa założona w 2007 roku w Mikołajkach. Aktualnie zespół promuje album "RBMK-1000" wydany w 2016 r. Trzeci album 
TORTURE OF HYPOCRISY to w pełni koncepcyjny materiał opowiadający o katastrofie w Czarnobylu. Warstwa liryczna została przygotowana w oparciu o filmy dokumentalne, a każdy utwór jest swoistą próbą opowiedzenia wydarzeń oczami czołowych postaci biorących udział w tragedii. Na albumie gościnnie wystąpił MoozE - autor ścieżki dźwiękowej do kultowej gry "S.T.A.L.K.E.R. - Shadow of Chernobyl" oraz włoski kompozytor i producent eksperymentalnych sampli - Uzbazur. "RBMK-1000" to najcięższy materiał zespołu oscylujący w klimatach industrial groove/djent/death metal, pełen rozbudowanych kompozycji.  TORTURE OF HYPOCRISY dzieliło scenę m. in. z HATE, THY DISEASE, MASACHIST, OBSCURE SPHINX czy DEAD INFECTION.


EXPLOZER (Gdańsk, groove metal)
Początki zespołu
EXPLOZER datuje się na 2009 rok. Band powstał na zgliszczach projektu BLITZKRIEG. Pierwszą eksplozję muzyczną odnotowano w roku 2011, kiedy to ekipa aktywowała intensywną działalność koncertową. Potem już się potoczyło...

ATERRA (Warszawa, metal)
ATERRA to metalowy zespół z Warszawy, w skład którego wchodzą: Caruso (wokal, gitara), Tiger (gitara), Jaga (bas), Bart X (sampler) i Twardy (perkusja). Chłopaki kochają występy na żywo o czym świadczy spora liczba zagranych festiwali oraz koncertów m.in. z HATE, MATERIA, ILLUSION, LADY PANK, LAO CHE, COCHISE, SIQ, a także to, że byli polskim supportem ARCH ENEMY i legendy amerykańskiego hard-cora M.O.D. Aktualnie grupa nagrała debiutancką płytę pt."All Born in Pain" i materiałem z tej płyty chętnie poczęstuje uczestników Torture Fest 2018!
 

DEFYING (Olsztyn, post/prog metal)
 
Muzyka DEFYING jest wypadkową post i progmetalu. Grupa nie boi się eksperymentowania i często sięga po niekonwencjonalne środki brzmieniowe, wśród których można usłyszeć szerokie spektrum efektów gitarowych, sample, gitarę akustyczną czy wiolonczelowe smyczki. Aktualnie muzycy pracują nad drugim pełnoprawnym albumem. Dzielili sceniczne deski m.in. z TRAUMĄ, DISPERSE, BUTTERFLY TRAJECTORY czy KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI.  

LIKANTROPIA (Włocławek, death/black metal)
Zespół założony w 2004 roku. Zawieszony w 2015, po niespełna 3 latach w odnowionym składzie wraca do gry i promuje swój album "Beyond The Beginning".
Skład: BielacK - wokal, gitara, Bojara - bass, Lukass - bębny

czwartek, 17 maja 2018

MANIPULATION odsłaniają rąbek tajemnicy...

Pochodzący z Gołdapi death metalowy zespół MANIPULATION odsłania rąbek tajemnicy związanej z nadchodzącym albumem! Na profilu kapeli na facebooku pojawił się sampler z płyty "Mind Control Ultra", która — mamy nadzieję — niebawem.
Tymczasem UWAGA! Chłopaki poszukują wydawcy! Kontakt: manipulation@interia.pl

środa, 16 maja 2018

Na rockowej scenie wszyscy jesteśmy równi [ROZMOWA]

Trójmiejski EXPLOZER sieje muzyczny niepokój już od kilku lat. Od początku tworzą go — Włodek Mańkowski (vocal/gitara) i Krzysiek Jankowski (perkusja) — dwaj kumple, starzy wyjadacze lokalnej sceny, znani z udziału w takich zespołach jak choćby GHOST czy GRIN. Od kilkunastu miesięcy w składzie jest jeszcze jeden — basista Sadam. Trio zmontowało album "Klon", z którym aktualnie jeżdżą po kraju. A teraz już Włodek i kilka pytań do niego...


 Jesteście w trakcie trasy Klon 2018. Jak przyjmowany jest na tych koncertach EXPLOZER?
— Myślę, że ogólnie od jakichś 3 lat, czyli od momentu kiedy zaczęliśmy regularnie koncertować i grać w składzie trzyosobowym, wraz ze zdefiniowanym wizerunkiem i stylistyką zespołu, sprawy się mają bardzo dobrze, a naszą szczególną nagrodą od zadowolonych słuchaczy jest stwierdzenie typu: "słuchajcie, nigdy nie słuchałem takich ciężkich odmian muzy, a wręcz nie cierpiałem, a tu po słuchaniu was stwierdziłem, że to jest naprawdę fajny temat i z dobrym przytupem…". Czyli mamy z tych koncertów ogromną satysfakcję, że udaje nam się jeszcze nawet "nawrócić" ludzi. Nie tylko na nasz zespół, ale ogólnie na granie groove metalowe i to po polsku.

Skład zespołu wreszcie się chyba ustabilizował. Każdy z Was ma za sobą spory bagaż doświadczeń. Czy obecnie jest to maksymalnie dobrane trio?
— Mam nadzieję, że tak. Dołączył do nas człowiek, który doświadczył w poprzednim składzie wszelkich trudów w organizacji, logistyce oraz niedogodności w intensywnym koncertowaniu. W poprzedniej kapeli, MANSLAUGHTER z Gdyni, zdobył — wydaje mi się — pewien hart ducha, którego brakowało trochę jego poprzednikom. Adam Książek (Sadam) — bas/wokal — zamyka obecnie nasze trio i oby tak zostało!

"Rozkuriel" nagrywaliście we czterech. Jest opcja, by skład poszerzył się np. o drugiego gitarzystę albo... klawiszowca, skrzypaczkę, wokalistkę czy tancerkę? (hehe)
— Nie ma szans na powiększenie zespołu. Jakiś czas temu jeszcze czekaliśmy na powrót naszego gitarzysty Krzysztofa Siurnickiego (Siury), ale wyszło jak wyszło, więc stwierdziliśmy, że tak zostaje i koniec. Radzimy sobie w trójkę bardzo dobrze pod każdym względem  i nie mamy żadnych powodów na rozszerzenie zespołu, a numery ze starych płyt, które jeszcze aktualnie wykonujemy koncertowo, zostały przearanżowane na jedną "klepę".


Niedawno wypuściliście wreszcie pierwszy LP, na który sporo pracowaliście, wydając kilka mniejszych materiałów i grając w niezliczonej ilości miejsc. Powiedz co znajdziemy na płycie "Klon", gdzie ją zarejestrowaliście i czy jesteście z niej zadowoleni?
— W zasadzie jeszcze "Zdrada Nieba" z 2013 roku jest przez nas traktowana jako LP (zawiera 7 numerów), ale to nie istotne.
"Klon" to materiał, nad którym pracowaliśmy od 2015 roku, czyli od momentu kiedy zostaliśmy w trójkę i przestroiliśmy druty do F (podobnie jak  MESHUGGAH). W 2015 roku nagraliśmy singla "Morda", który to był zapowiedzią pełnego materiału. Zrobiliśmy to w tym celu, żeby samemu się upewnić czy idziemy słuszną drogą i się okazało, że tak.
Wracając do płyty: singiel "Morda" zamyka płytę jako bonus track poprzedzających go ośmiu różnorodnych kawałków, wykonanych w języku polskim. "Klon" zawiera też jeden numer instrumentalny "Ezoteryczny Świat", który odsłania trochę inne oblicze EXPLOZERA.
Płyta nagrana została w Gdańsku przez Mateusza Machnikowskiego — wtedy nie miał jeszcze zarejestrowanego studia. Nie mając zbytnio funduszy nie mamy prawa narzekać na jakość nagrania, a wykonywanie koncertowo większości numerów z tej płyty potwierdza naszą satysfakcję z tego materiału.

Na "Konflikcie Pokoleń" macie parę hiciorów, jak "127 godzin" i tytułowy. Jakiś numer wyróżniłbyś z LP "Klon"?
— Mam takie dwa numery w zasadzie…
"Ogień Piekła" tematycznie to taki następca "Zdrady Nieba", opiewający całą tą naszą hipokryzję społeczno-kościelną. Jako numer twierdzę też, że jest "skoczniem" czy koniem roboczym w grze, który pomógł nam zwyciężyć na nie jednym festiwalu. Jako otwierający set koncertowy numer od razu zadawał konkretny wpierdol, przygniatał do muru i nie dawał możliwości kapitulacji ha ha.
Drugi numer  to "Oczy Węża" — kawałek, w tekst którego, zainwestowałem sporo swoich przeżyć i emocji, związanych z tym, jak obserwowałem odejście moich bardzo utalentowanych kolegów i przyjaciół muzycznych ze sceny, przez jad tak zwanych partnerów życiowych i niby bliskich im osób.

Jesteś liderem, pewnie też odpowiadasz za kompozycje, teksty. Czym jest dla Ciebie ten band?
— Jedynie sposobem wyrażenia siebie i oderwania się od szarej rzeczywistości z grupą moich ludzi i zarazem zacnych kupli.

Koncerty w Waszym wykonaniu powalają, ale mam wrażenie, że na duże imprezy wciąż jeszcze "nie zasłużyliście". Myślisz, że polski rynek rządzi się zdrowymi zasadami, a konkurencja gra fair?
— Tu masz rację, co do zasług na duże imprezy. Myślę, że dzieje się to tak, że duże sceny i polski rynek, jak to nazwałeś, rządzony jest przez zespoły profesjonalne, z dobrym zapleczem technicznym, managerami, własnymi dźwiękowcami, obsługą techniczną i kontraktami ze znanymi wytwórniami. My sobie zdajemy z tego sprawę, że jesteśmy poza tematem, gdyż jesteśmy zespołem amatorskim, gdzie sami sobie jesteśmy i wytwórnią i managerem, technicznym i dżwiękowco-kierowcą ha ha.
Co nie znaczy, że poddajemy się komukolwiek. Nie mamy też wstydu za to co robimy i w tej chwili nie mielibyśmy problemu wyjść na dużą scenę nawet z samym "panem bogiem".
 

Twoje korzenie sięgają Ukrainy, czego nie ukrywasz. Spotykasz się z przejawami jakichś negatywnych  zachowań, dyskryminacją z tego tytułu?
— Pochodzę z lwowskiej polsko-ukraińskiej rodziny, czego nie ukrywam wszech i wobec. I jestem dumny z tego miasta, w którym się urodziłem. Myślę, że to w jakimś sposób mi nawet pomaga. Być może dlatego, że trafiłem od początku wyemigrowania do Polski w bardzo kulturalne i tolerancyjne środowisko, gdzie liczył się rock & roll, a nie jakieś nacjonalistyczne rozterki. A moje pochodzenie oraz fakt, że pochodzę ze Lwowa nawet wzbudzało od zawsze w jakiś sposób szacunek lub zainteresowanie.
Natomiast jeśli pytasz o zachowania ludzi, tak, zdarzyło się kilka drobnych incydentów w czasie dwóch koncertów ze strony jakichś chyba ortodoksyjnych nacjonalistów, co spotkało się z oburzeniem publiczności i raczej ogólnym potępieniem tych incydentów. Myślę, że ludzie, którzy mnie znają to wiedzą, że nie mieszam się ani ja, ani zespół w żadne polityczne sprawy. Zdecydowanie żyję w przekonaniu, że na scenie rockowej wszyscy jesteśmy równi, bez względu na pochodzenie, nację czy kolor skóry.

W Waszej muzyce jest sporo agresji i wściekłości. Z tego co można wywnioskować macie poukładane życie, zespół też idzie swoim torem - co Was w takim razie drażni, wkurza, by nie powiedzieć wkurwia?
— Tak się zaczęło od demo "Rozkurwiel", symbolem którego jest zabawka "rebbit". Tak nazwaliśmy maskotkę porzuconą przez pijanego ojca, który wiózł w wózku swoje zapłakane dziecko, wrzeszcząc na nie. Dzieciakowi wypadła ta zabawka, a on wściekle wdeptał ją w błoto… Byłem świadkiem tego zdarzenia i od tego się zaczęło…
"Święta Wojna", "Obóz nr 18", "Morda", "Konflikt Pokoleń" czy "Bunt Maszyn" — w każdym z tych utworów być może się zdawać jest jakaś agresja czy wkurw w tekstach, ale jest też konkretny temat o problemach socjalno-kulturowy lub zdarzeniach niekoniecznie miłych. Staram się pisać teksty o tym, co nas otacza i co nas dotyczy lub spotyka w życiu codziennym, zresztą jak na corową kapelę przystało.

A czemu "Klon"?
— "Klon" od pojęcia klonować (nie nazwy gatunku drzewa), że tak wyjaśnię.
Zacznę od tego, że mocno inspiruję się pracami spawacza – artysty Tomasza Górnickiego.
Po obejrzeniu jednej z jego prac złapałem pomysł na temat nazwy oraz tego, co będzie tę płytę symbolizować.
Sklonowany kleszcz został symbolem wszelkiego rodzaju niedomagań naszego systemu i problemów społecznych, o których mowa w utworach płyty.
Natomiast tytułowy numer, jak sama nazwa wskazuję, jest o klonowaniu ludzi, jak wspomniałem na początku. Klonowanie człowieka — ten potworny pomysł bardzo mnie zaciekawił i skłonił do pewnej refleksji przy napisaniu tekstu. "Klon ostatni dzwon, ludzki bastion" — czy to może być ostateczne rozwiązanie, żeby zachować gatunek ludzki i dać mu możliwość przetrwania w dobie, kiedy jesteśmy zdatni doprowadzić świat do zagłady? Klonowanie ludzi będzie ostatnim bastionem przetrwania nas, jako gatunku?
Albo uzdrowieniem w dobie szerzących się chorób genetycznych?
Te czy inne odpowiedzi chciałem dać sobie w tym kawałku…


Macie na koncie kilka teledysków. Planujecie nagrywać jeszcze jakiś obraz do któregoś z numerów z płyty? Prócz "Klonu" i "Eksplozji".
— Plan jest, ale gorzej z czasem i kasą…
Prosi się o ekranizację "Ogień Piekła" i "Oczy Węża" — jak już wspomniałem we wcześniejszej odpowiedzi na Twoje pytanie, odnośnie numerów, które bym wyróżnił.

Wcześniej zdaje się w klipach maczała palce Twoja żona. Co się stało, że ostatnie obrazy to już nie jej dzieło?
— Chyba gdzieś ci się wkradła jakaś niepoprawna informacja. Każdy materiał wideo był realizowany przez moją małżonkę.
Wyjątkiem był klip "Konflikt Pokoleń", nagranie którego sfinansowane zostało przez festiwal Rockowisko Hajnówka, gdzie zajęliśmy 2. miejsce. Realizował go wówczas Kamil Gopaniuk, a Sylwia tu właśnie tylko "maczała palce" — czyli pomagała w ujęciach niektórych scen klipu.

Scena trójmiejska zawsze była silna, choć chyba nie zawsze była skonsolidowana. Wy też chyba częściej gracie z kapelami spoza Trójmiasta niż z jakimiś "lokalesami". Przypadek czy coś jest na rzeczy?
— Na rzeczy jest to, że gramy nieprzerwalnie od siedmiu lat i wszelkie zadania w koncertowaniu odrobiliśmy na terenie Trójmiasta. Dlatego już nie gramy regularnych koncertów w Trójmieście — to po pierwsze. 
Po drugie — przez te lata naszego istnienia większość kapel, z którymi próbowaliśmy się skonsolidować, rozpadła się lub zawiesiła działalność, z czego wynikło to, że postanowiliśmy zdecydowanie "rozszerzyć horyzont" i zacząć integrować się z kapelami z innych regionów.
Po trzecie nie mamy tu żadnego składu, który byłby w stanie z nami przemierzać trasy wyjazdowe, ze względu na logistykę i sprzęt (my jesteśmy w tej chwili całkiem samodostarczalni — mamy swój transport, jeździmy wszędzie ze swoim  kompletnym backlinem i jak trzeba to nagłośnieniem) już pomijam kwestie typu: "nie dam rady, bo baba mnie z domu nie puści na trzydniowy wypad z kapelą". Normalka…
Po czwarte — większość kapel gra w kółko tylko trasy po Trójmieście i okolicy, a nas to nie interesuje. To jest tak, jakbyś kupił fajną furę i chwaliłbyś się nią ciągle przed sąsiadami jeżdżąc w kółko po swojej ulicy. Pierwszego dnia wiadomo — wszyscy padną z zachwytu, drugiego zrobią na jej widok oczy jak Pet Shop, a dalej powoli zaczną się nudzić na widok Twojej niby doskonałości, rozumiesz?

Jasne. A jaki jest Wasz stosunek do... nu/metalu? (hehe)
— Nie mamy nic wspólnego z gatunkiem typu nu metal.


Na Facebooku upatrzyli sobie EXPLOZER jako zespół nu/metalowy, choć przecież to nie ta bajka. Środkowy palec czy jednak wpierdol i rozkurwiel?
— Rozkurwiel musi być! Żartujemy czasem tak mówiąc i grając ten kawałek na każdym koncercie ha ha
Chodzi Ci o to, że ciągle nas targają po jakichś hejterskich portalach typu "zdelegalizować coś tam"? (dokładnie - dop.).
Wiemy po prostu, że naszych niektórych "frendy" z własnego podwórka po prostu boli chyba to, że przetrwaliśmy jako nieliczni w tym regionie, tworzymy, nagrywamy, koncertujemy, kręcimy i co najważniejsze dobrze się bawimy przy tym oraz czerpiemy radość z tego wszystkiego. Wychodzimy na scenę i schodzimy z uśmiechem na twarzy. Nikogo nie hejtujemy i nie krytykujemy niczyjej działalności, a wręcz odwrotnie — wspomagamy, popieramy i organizujemy dla wielu zespołów koncerty u nas w regionie, co widać często na naszym profilu.
Skutkiem tego jest rosnąca rzesza fanów jak i proporcjonalnie hejterów, co widać zresztą w ocenach naszych klipów na YT. Tak się dzieję, gdy otaczają Cię ludzie, którzy sami nic nie osiągnęli i sami nic nie potrafią stworzyć, a swoje niepowodzenia przelewają na negatywne oceny innych.

Mądre słowa, ale powoli będziemy konczyć. Chcesz coś od siebie dodać?
— Dziękuję za fajny wywiad i zainteresowanie naszym zespolikiem. To było ciekawe doświadczenie odpowiedzieć na twoje pytania — to jak spowiedź i sprawozdanie przed samym sobą trochę.
Dodam jeszcze na koniec, że zainicjowaliśmy kilka cyklicznych imprez w Gdańsku, mając na celu zintegrować na trójmiejskiej scenie trochę kapel z regionu, z Polski, a także z zagranicy.
Zimowy Metal Love Fest, już szósta edycja w przyszłym roku jest przeprowadzana w okolicach święta zakochanych — Walentynek. Trochę przeinaczona przez nas ta data na Fest zakochanych w ciężkich brzmieniach.
Letni z kolei Explozer Fest powinien doczekać się drugiej edycji 22.06.2018  (jest już event na FB), na który serdecznie zapraszam.
Celem jednego i drugiego jest promowanie ciężkich brzmień w Trójmieście, jak i pomoc w promocji zespołów z całego kraju i zagranicy na naszej scenie. Mamy ambicję o przekształcenie tego Festu w regularny i cykliczny Festiwal mocnych brzmień w Trójmieście oraz integrację naszej lokalnej sceny nie tylko dla zaawansowanych kapel, ale i dla tych co dopiero zaczynają swoją przygodę z muzyką rockową.

wtorek, 15 maja 2018

Nowy klip deathmetalowców z DISLOYAL!!!

Kętrzyński DISLOYAL zaprezentował klip do utworu "On the Ashes of the World", pochodzącego z albumu "Godless". Video wyprodukowano w Morda Studio. Za realizację odpowiadali Bartosz i Paweł Kukuć.

poniedziałek, 14 maja 2018

Bezzębne Zombie nadciąga!


NECRO to nowy projekt Piotra Sobaszka, znanego m.in. z NECROPHOBIC, FREE MAN, S.O.S! i DIFFERENT WORLD. "Mały" obsługuje tu wszystkie instrumenty, a wokalnie wspiera go Leszek Ganiek. Już na początku roku duet ze Śląska wypuścił trzyutworowe promo "Chwalcie Potęgę Pieniądza", by na początku maja uderzyć z albumem "Toothless Zombie".
Utwór tytułowy znalazł się niedawno na składance "Cosmic Sounds # 8" portugalskiego magazynu Ultraj.

Tracklista:
1. Time is Coming... Revolution
2. Treason
3. Charlatan
4. Hail to God
5. Die for Truth
6. Who is the Blame
7. Eugenics
8. Toothless Zombie
9. Never Enought
10. Chamy i Złodzieje
11. Chwalcie Potęgę Pieniądza
12. Toothless Zombie (pl)

Każdy z nas jest trochę Krzysztofem [ROZMOWA]

Grupę KRZYSZTOF tworzy czterech młodych chłopaków, którzy postanowili grać. No i grają, a raczej mieszają od klasycznego heavy po brzmienia progresywne. Nie wiedzieć czemu stawiają na polski język. A w 2017 roku wypuścili debiutancką EP-kę "Prodrom". Przed Wami... KRZYSZTOF!
 
KRZYSZTOF to dość osobliwa nazwa dla kapeli stricte rockowej. Pewnie już macie dość odpowiedzi na to pytanie, ale... dlaczego tak?
— Jest więcej niż jedna odpowiedź na to pytanie. Danie zespołowi imienia, zamiast nazwy ciągle odkrywa przed nami nowe następstwa. KRZYSZTOF jest stworzoną przez nas, mocno symboliczną i ramową postacią, jest podmiotem lirycznym naszych tekstów i chcemy, by słuchacz mógł się przez to również lepiej utożsamić z treścią - może ma podobne problemy, może widzi rzeczy podobnie. Dodatkowo zamierzonym efektem takiego eksperymentu jest to, że słuchacz trochę inaczej podchodzi do zespołu — fajniej jest przyjść na koncert KRZYSZTOFA, niż zespołu o długiej i trudnej nazwie, która nie do końca wiadomo, co znaczy. A i my lubimy zaskakiwać, bo poznając kogoś z imienia jeszcze niewiele można o nim powiedzieć, trzeba go poznać. I może wtedy się zakumplować.

Gracie ni to metal ni to rock. Jesteście młodzi, więc może nie macie zwyczaju wsadzania kapeli w tzw. szufladę, ale gdybyście musieli swoją twórczość jakoś jakoś nazwać, określić to na jaką półkę by ona trafiła? Rock czy jednak metal?
— Staramy się w naszej muzyce i tekstach umieszczać rzeczy, które niekoniecznie są przewidywalne i przynależące do konkretnych szufladek. Inspirują nas przeróżne gatunki, często niemające nic wspólnego z metalem czy rockiem, ani nawet z muzyką rozrywkową w ogóle. Ale jeśli musielibyśmy wybierać, to zdecydowanie bliżej nam do metalu. Metal jest tym, co nas połączyło i zapoczątkowało wspólne granie. Teraz próbujemy go definiować po swojemu i odbiegać od schematów, ale nadal jest to ciężkie brzmienie.

Zdaje się, że od nagrania "Prodrom" nieco Wam się skład przemeblował? Kim jest ów nowy "Krzysztof" zwany Maćkiem?
— Maciek dołączył do nas na początku tego roku. Znaliśmy go już, więc szybko się dogadaliśmy. Zastąpił Antka, który wcześniej grał na basie i z którym napisaliśmy i nagraliśmy cały materiał z PRODROMu. 

To może tak przy okazji pokrótce powiecie każdy o sobie kilka słów?
— Każdy z nas jest trochę KRZYSZTOFEM, a KRZYSZTOF jest trochę każdym z nas. Jesteśmy czwórką chłopaków robiących to co kochają, mających te same problemy co wszyscy. Karol (gitara) i Maciek (bas) są  z Kętrzyna, Patryk (perkusja) z okolic Kielc, a Piotrek (wokal, gitara) z Warszawy, wszyscy studiujemy w stolicy. Nie zawsze mówimy tym samym językiem i chcemy podążać w tym samym kierunku, ale zawsze udaje nam się znajdować kompromisy i iść dalej jako KRZYSZTOF.


Macie na koncie wspomnianą EP-kę "Prodrom", która ma już trochę czasu. Tworzycie coś nowego?
— Od wydania EPki PRODROM zagraliśmy kilka fajnych koncertów w różnych miastach, w międzyczasie tworząc nowy materiał. Obecnie przymierzamy się do debiutanckiego albumu, który zamierzamy wydać w przyszłym roku. Nie będzie on na pewno tym samym, co można usłyszeć na EPce. Materiał, który teraz piszemy jest bardzo różnorodny stylistycznie, eksperymentujemy dużo i szukamy jak najciekawszych rozwiązań, ciągle mamy nowe pomysły.

W jakim kierunku idą nowe utwory? 
— Każdy nowy utwór brzmi inaczej od poprzednich. Chcemy też oczywiście, by były na coraz wyższym poziomie. Gdy gotowych utworów zbierze się odpowiednio dużo, wybierzemy te najlepsze i umieścimy na płycie.

Odniosłem wrażenie, że starsze numery, jak "Dismal Ballet" brzmią jednak nieco mocniej, trochę "motorheadowo".
— To bardzo thrashowy utwór. Wtedy mocno inspirowały nas zespoły grające w ten sposób. Teraz patrzymy trochę szerzej, przez co PRODROM jest po części wolniejszy, inny, ale na pewno nie lżejszy — chociażby ze względu na "Retrybucję". Od thrashu zaczęliśmy i bardzo nie chcieliśmy się w nim zamykać, ale takie utwory jak "Dismal Ballet" pewnie się będą jeszcze u nas pojawiać. 

"Prodrom" (co to w ogóle jest?) powstał w Sonus Studio. Ciekawe podejście, profesjonalne, tylko czy to nie jest tak, że niektórzy mogą Was postrzegać przez pryzmat — sorry — "bogatych starych"? W końcu młody muzyk w Polsce skazany jest na granie za darmo albo jeszcze płacenie za to, odkładanie latami na kupno używanego sprzętu i nagrywanie demówek w domu?
— Prodrom jest słowem, które ma dwa znaczenia. W literaturze jest to słowo wstępu - PRODROM to nasze pierwsze poważne dzieło, wprowadzamy nim słuchaczy w naszą twórczość. Drugie zastosowanie prodrom znajduje w medycynie i oznacza symptom zwiastujący chorobę. Teksty na EP zdecydowanie na taką chorobę KRZYSZTOFA wskazują. Może uda się ją załagodzić na płycie.
Do bogatych dzieciaków na pewno nie należymy. To nie jest tak, że młodzi muzycy są skazani na niepowodzenia. Nie jest ławo, jasne, ale trudności ma każdy. Warto postrzegać je jednak jako wyzwania, a nie bariery. Wszystko jest kwestią chęci i sprytu, jeżeli ma się otwarte oczy oraz umysł, dużo przeciwności można pokonać, również te finansowe.  


Czy dzisiaj weszlibyście znowu do tego samego studia, albo ok - zapytam inaczej. Jesteście zadowoleni z efektu, który udało Wam się uzyskać w Sonus?
— Jesteśmy zadowoleni z tego, jak przebiegał proces nagrywania. Studio Sonus oraz praca z Mashtalem zrobiły na nas duże wrażenie, nagrywanie tam perkusji było świetnym doświadczeniem i na pewno będziemy to miło wspominać. Wszystko poza perkusją odbyło się jednak w Burning Studio pod okiem Adama Ziółkowskiego. Z tej współpracy również jesteśmy bardzo zadowoleni. Następne wydanie zrobimy jednak pewnie inaczej, chcemy mimo wszystko próbować różnych rzeczy i nowych rozwiązań. Chociaż nigdy nie wiadomo.

Patrząc gdzieś na YouTube na Wasz występ podczas Festiwalu Ludzi Aktywnych Kulturalnie można odnieść wrażenie, że żeńska część publiczności łatwo daje się Wam przekupić. No chyba, że to podstawione fanki hehe
— Nie jest to łatwe zadanie, gdy się robi tak brudną muzykę i krzyczy o smutnych rzeczach. Nie jesteśmy zdecydowanie boysbandem, a naszą muzyką nie celujemy tylko w piszczące nastolatki, ale zawsze staramy się zagrać tak, by publiczność bawiła się jak najlepiej i jest nam bardzo miło, gdy otrzymujemy z ich strony tyle energii, co wtedy. 

To już bardziej serio — kto przychodzi na koncerty i bawi się przy Waszej muzyce? Gracie już ich tyle, by mieć na ten temat wyrobioną opinię?
— Na początku oczywiście przychodzili sami znajomi. Na naszym debiucie w klubie VooDoo w Warszawie pojawiło się bardzo dużo osób, które były po prostu ciekawe, co ich kumple grają. Potem, gdy już wiedzieli, przychodziło ich coraz mniej. Zdarzyło się nam raz nawet zagrać dla pustej sali. Jednak teraz, po jakimś czasie udaje nam się naszą muzyką docierać do nowych osób, które pojawiają się na naszych koncertach. Wciąż jesteśmy młodym zespołem, więc tych osób nie jest dużo, ale robimy, co w naszej mocy. Staramy się, by każdy w muzyce i koncertach KRZYSZTOFA mógł znaleźć coś dla siebie.

Rock zawsze "stawał na barykady". Chcecie wyrazić poprzez swoja twórczość coś więcej? Jakiś bunt, złość...? Cokolwiek?
— Na pewno zależy nam na przekazie. Dzisiaj strasznie tego brakuje w muzyce. Nawet gdy kogoś mało obchodzi warstwa tekstowa, nie chcemy śpiewać rzeczy, z którymi się nie utożsamiamy, albo rzeczy dla nas nieistotnych. Dlatego też kreujemy postać KRZYSZTOFA, by dzięki niemu wprowadzić lepiej tę osobistą, liryczną warstwę, która ma dla nas duże znaczenie. śpiewamy o rzeczach, które albo sami przeżyliśmy, albo zaobserwowaliśmy gdzieś w otoczeniu. O problemach trzeba mówić otwarcie i to staramy się robić. Złość nieraz temu towarzyszy, ale nie mamy butelek z benzyną w rękach i z nikim nie walczymy. Bardziej jest to bunt wobec codziennych problemów i zmagań, chęć lepszego radzenia sobie z nimi i niwelowania własnych wad i niedoskonałości. Jeśli uda nam się taki bunt wywołać w słuchaczu, będziemy spełnieni. 

Gdzie będzie można Was niebawem zobaczyć (koncert) lub chociaż usłyszeć (radio?)? No i co z nowym materiałem?
— W niedzielę 13 maja graliśmy na Studni, Juwenaliach Domów Studenckich PW, przed zespołem FARBEN LEHRE. Pojawimy się na Dniu Studenta UKSW, 17.05. Zapraszamy was oczywiście na te występy. Usłyszeć nas też można na YouTubie, ale od niedawna także na Spotify, Tidal, iTunes, Deezer i innych tego typu serwisach streamingowych. A nowy materiał jest w drodze, gramy go już od jakiegoś czasu na żywo, niedługo pewnie zaczniemy go nagrywać.